W sierpniu br. minęło 50 lat od momentu pierwszego lotu śmigłowca A109 Hirundo włoskiej firmy Agusta. W 1979 r. na lotnisku PZL-Świdnik po raz pierwszy w powietrze wzbił się śmigłowiec W-3 Sokół. To dwa przełomowe wydarzenia w historii Polski i Włoch.

Dziś zakłady te są filarami koncernu Leonardo Helicopters, należącego do światowej wielkiej piątki – Sikorsky Aircraft, Bell Helicopters Textron, Airbus Helicopters i Holdingu „Wiertalioty Rosji”. Losy tych dwóch firm, które rozwijały się w trudnych warunkach, aż w końcu by dzięki ciężkiej pracy i pomysłowości stać się jednymi z największych, przypomina mjr Michał Fiszer.

 Pierwszy lot śmigłowca A109, w 1971 r., utorował drogę dla wiropłatów produkcji włoskiej
 Śmigłowiec Sokół w tym samym czasie stał kamienieniem milowym w rozwoju zakładów PZL-Świdnik
 Dziś oba zakłady są w grupie, która jest jednym z pięciu największych graczy przemysłu lotniczego na świecie

Firma Costruzioni Aeronautiche Giovanni Agusta powstała w 1923 r. Produkowała części zamienne do różnych samolotów włoskiej produkcji, prowadząc też remonty płatowców. W czasie II wojny światowej remontowano tu maszyny bojowe należące do Reggia Aeronautica. Przed wojną powstały też nieliczne własne samoloty sportowe, jak na przykład Agusta AG.2. Po wojnie, gdy Włochom zabroniono produkcji samolotów firma była na skraju upadku.

Produkowano tu m.in. nadwozia autobusowe. Firmę uratował jednak oddział Meccanica Verghera Agusta, w którym produkowano motocykle. Jednoślady pomogły zmotoryzować dość biedne po wojnie Włochy, a firmie Agusta pozwoliły przetrwać chude lata. Co ciekawe, i Świdniku powstawały przez wiele lat motocykle, aż do 1985 r. To właśnie stąd pochodzą popularne WSK w tym motocykle Dudek, Lelek, Bąk, Kobuz czy Perkoz.

Kiedy w 1950 r. zniesiono ograniczenia w zakresie produkcji lotniczej, a firma stanęła na nogi dzięki produkcji lekkiego śmigłowca Bell 47 Ranger na licencji amerykańskiej, podjęto pierwsze próby stworzenia własnej konstrukcji śmigłowca. Tak powstał niewielki A103 oblatany w 1959 r. W tym samym roku oblatano dziewięciomiejscowy śmigłowiec AB.102. Ale i ta maszyna pozostała prototypem.

A109 primo volo

Oblatany w 1960 r. A104 Helicar, będący rozwinięciem A103, także pozostał w egzemplarzach prototypowych. W 1964 r. oblatano pojedynczy egzemplarz dużego śmigłowca transportowego A.101 (konstruowanie tej maszyny zajęło więcej czasu). Śmigłowiec ten zabierał 36 pasażerów, a jego napęd stanowiły trzy silniki turbinowe Rolls-Royce Gnome. Był to pierwszy turbinowy śmigłowiec Agusty, który przegrał jednak rywalizację z maszyną Sikorski SH-3 Sea King.

Pierwszym własnym śmigłowcem który zrobił karierę był dopiero A.109 Hirundo. Śmigłowiec, w klasie ośmiomiejscowej i masie do 3 ton, został oblatany 4 sierpnia 1971 r.
Włoska Jaskółka A.109 Hirundo był strzałem w dziesiątkę. Śmigłowiec certyfikowano w 1975 r., a dostawy zaczęły się rok później. Do 1 stycznia 1999 r. dostarczono już 621 śmigłowców tego typu, w tym 513 cywilnych i 108 wojskowych. Ale produkcja trwała nadal i do dziś są one produkowane, choć obecnie w znacznie mniejszym tempie.

Np. już w XXI w. dostarczono co najmniej 61 kolejnych śmigłowców wojskowych tego typu, zaś w 2002 r. certyfikowano najnowszą wersję, znaną jako AW109S Grand. Do chwili obecnej zbudowano 223 śmigłowce tej wersji. Jak dotąd, jest to najpopularniejszy śmigłowiec firmy Leonardo Helicopters, produkowany w najróżniejszych odmianach, z różnymi silnikami i różnorodnym wyposażeniem.

Polski Sokół

Nasz W-3 Sokół nie miał tyle szczęścia. W latach 1986-2015 zbudowano ich 181 sztuk, ale to i tak wielki sukces, jak na całkowicie polską konstrukcję, powstałą w ciężkich czasach Polski Ludowej. Śmigłowce sprawdziły się na tyle, że dziś jest to podstawowy wiropłat naszego wojska, wciąż modernizowany i spełniający wymagania współczesnego pola walki.

W-3WA Sokol

Decyzję o budowie nowego zakładu lotniczego w Świdniku pod Lublinem podjęto jeszcze w 1949 r. Ten olbrzymi zakład budowano w latach 1950-1953, ale już w 1951 r. uruchomiono tu pierwszą produkcję, były to części do produkowanych w WSK Mielec samolotów MiG-15, nazywanych w Polsce Lim-1. Początkowo świdnicki zakład nazywał się tajemniczo Wytwórnia Sprzętu Komunikacyjnego nr 5, ale w 1957 r. na fali odwilży, nawiązano do przedwojennych tradycji PZL, nazywając zakład WSK „PZL-Świdnik”.

W latach 1955-1956 zakład był w trakcie opanowywania produkcji śmigłowców, stając się jedyną w Polsce wytwórnią śmigłowców. Pierwszy produkowany tu śmigłowiec, to radziecki Mi-1, budowany na podstawie licencji jako SM-1. Oblot pierwszego śmigłowca SM-1 zmontowanego z radzieckich części miał miejsce w 1956 r. Jednak już rok później oblatano pierwszy SM-1 zbudowany całkowicie w Polsce. Co ciekawe, w Świdniku zbudowano aż 1594 śmigłowce SM-1, więcej niż ZSRR zbudowało Mi-1 w trzech zakładach, tylko 1012 maszyn tego typu.

Polacy podjęli też próbę zbudowania własnej, ulepszonej odmiany SM-1, znanej jako SM-2. Miała ona powiększoną, wygodniejszą kabinę i kilka innych ulepszeń. W Świdniku zbudowano następnie 92 SM-2, niemal wszystkie trafiły do wojska (86 sztuk). Jeśli chodzi o SM-1, to wojsko odebrało ich 85, kilka trafiło do użytkowników cywilnych, a ponadto część wyeksportowano do: Czechosłowacji (53), NRD (25), Węgier (24), Indonezji (5), Finlandii (2) i Bułgarii (kilka). Wszystkie pozostałe (ok. 1375) odebrał ZSRR. Takie to były czasy.

Centrum produkcji w zakresie produkcji struktur lotniczych PZL-Świdnik – fot. PZL-Świdnik

Podobnie było z produkcją kolejnego typu śmigłowca licencyjnego w Świdniku, czyli Mi-2. Był to bardzo nowoczesny, jak na swoje czasy i niezwykle udany śmigłowiec z napędem turbinowym. Tym razem wszystkie Mi-2, poza kilkoma prototypami, zbudowano w Polsce. Rosjanie całkowicie przekazali ich produkcję do naszego kraju, zadowoleni z jakości wykonywanych w Świdniku śmigłowców. Ot taka ciekawostka, śmigłowiec niby radziecki, ale wszystkie egzemplarze powstały w Polsce!

W Świdniku wyprodukowano niewiarygodną liczbę ponad 5500 sztuk Mi-2, przy czym 311 dla Wojska Polskiego, około setki dla polskich użytkowników cywilnych, a także kilkaset maszyn na eksport do wielu różnych krajów świata. Ale znów lwią część produkcji, ok. 4000 egzemplarzy, odebrał Związek Radziecki.

Upór konstruktorów zakładu spowodował, że w latach 70. zaprojektowano i zbudowano prototypy pierwszego całkowicie polskiego śmigłowca, jaki trafił do produkcji seryjnej. Konstruowała go grupa konstruktorów pod kierunkiem inż. Stanisława Kamińskiego. Pierwszy egzemplarz oderwał się od ziemi 16 listopada 1979 r., ale stwierdzono na nim poważne drgania. Prototyp dopracowano i w 1982 r. wystartował on do pierwszego pełnego lotu.

Produkcja seryjna została uruchomiona w 1987 r. i do 2013 r. zbudowano łącznie 176 maszyn seryjnych, obok pięciu wcześniej powstałych prototypów. Ostatni śmigłowiec (1018 dla 1. Bazy Lotnictwa Transportowego w Warszawie) dostarczono 23 grudnia 2013 r.

Posiadane przez wojsko śmigłowce są systematycznie modernizowane. Osiem śmigłowców zmodernizowano do wersji bojowego ratownictwa lotniczego W-3PL Głuszec. Osiem innych z Marynarki Wojennej zmodernizowano do postaci W-3WARM Anakonda. Oba mają silniki wyposażone w elektroniczny układ sterowania, zachodnią awionikę oraz specjalistyczne wyposażenie produkcji zachodniej.

Siły Powietrzne także modernizują śmigłowce w odmianie ewakuacji medycznej do wersji W-3WAE SAR, gdzie także wprowadza się nowoczesne systemy. Dzięki temu zmodernizowane Sokoły będą jeszcze latały kilkanaście kolejnych lat. Dziś w wojsku używa się Sokołów do transportu powietrznych desantów taktycznych w wersji W-3W Sokół, do zadań ratownictwa lotniczego nad lądem w odmianie W-3RL, a także w zmodernizowanej odmianie W-3WAE SAR, do zadań ratownictwa morskiego w odmianie W-3WARM, do zadań transportu specjalnego w wersji W-3WA VIP oraz do rozpoznania radioelektronicznego w odmianie W-3RR Procjon.

Ponadto śmigłowców tych używa cywilne przedsiębiorstwo Heliseco ze Świdnika, a kolejną ratowniczą maszynę ma TOPR w Zakopanym. Tak jak A109 Hirundo, tak nasz W-3 Sokół okazał się być sukcesem, na miarę możliwości naszych krajów. Włosi nie żyli w realnym socjalizmie i nie doświadczyli ciężkich dla przemysłu przemian ustrojowych.

Dziś nie ma to większego znaczenia, bowiem zarówno dawny zakład Agusta jak i zakład PZL-Świdnik są dziś w jednej drużynie Leonardo Helicopters. Jednego z pięciu światowych gigantów na polu produkcji śmigłowców, choć chiński przemysł lotniczy stara się też doganiać światową czołówkę.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here